Jak udało nam się nieoficjalnie dowiedzieć, 11 marca o godzinie 11.00, w warszawskiej restauracji "Champion", w Hotelu Mariott, doszło do pierwszego spotkania pomiędzy właścicielami federacji KSW a Pudzianem
Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, iż o godzinie 12.00, pojawił kolejny promotor gali na zasadach K-1 o nazwie
"Angels of Fire" (AoF), by złożyć swoją ofertę na udział
"Dominatora" w swojej imprezie.
Bez dwóch zdań, mówiąc oględnie
"panowie zderzyli się głowami".
Trudno powiedzieć, czy było to zamierzone działanie
Mariusza Pudzianowskiego, czy tylko otwartość z jaką załatwia swoje interesy? Być może zawiodła logistyka spotkań.
Tak czy tak, dzięki temu udało nam się zdobyć trochę zakulisowych informacji, na które czekają spragnieni kibice.
Ponieważ w ostatnim czasie było wiele doniesień prasowych, o chęci startu
"Najsilniejszego Człowieka na Ziemi" w sportach walki, kilku promotorów i organizatorów gal postanowiło, złożyć mu propozycję na udział w swoich wydarzeniach, co mogłoby podnieść i prestiż imprez i przynieść wymierny efekt marketingowy.
O ile nam wiadomo, jako pierwszy refleksem wykazał się
Tadeusz Kopciński z
AoF, który miesiąc temu skontaktował się z zawodnikiem i rozpoczął żmudne negocjacje. Do spotkania doszło jednak dopiero teraz, bowiem zawodnik miał swój cykl startów jako Strongman.
Druga była
KSW, która zaanonsowała na swojej stronie:
"Federacja KSW, najbardziej prężna organizacja MMA w Europie od razu podjęła działania w tej sprawie.". Owszem, możliwe że tak było tyle, że nastąpił drobny falstart, bowiem ustami swojego nowego nabytku
Marcina Najmana, poinformowała o chęci walki ze strony
Mariusza.
Jak już wcześniej udało się nam
ustalić (o czym pisaliśmy w innej wiadomości) pośrednio poprzez samego zainteresowanego (
Pudzian), niestety nie wyrażał takiego pragnienia walki akurat z ta osobą. Co więcej dodał, że nie zna osobiście
Najmana, a już na pewno nie rozmawiał z nim telefonicznie o chęci pojedynku.
Ogólnie był zdziwiony wrzawą medialną o już niemal zaklepanej walce, bo on o niczym nie wiedział, poza tym co przeczytał na wygłodniałych sensacji portalach.
KSW jak widać wyciągnęła szybko wnioski i przystąpiła do konkretnych działań doprowadzając do dzisiejszego spotkania z Pudzianem.
Maciej Kawulski i
Martin Lewandowski są nie mniej doświadczonymi negocjatorami, niż
Tadeusz Kopciński z
AoF.

Konkurencję obu zainteresowanych stron o naszego gwiazdora konkurencji Strongman stymulują wyniki telewizyjnej oglądalności obu gal.
Dlaczego?
Z
KSW współpracuje
Polsat Sport, którego podstawowym kryterium są słupki liczb, otrzymywane po każdej transmisji. Decydują one niemal o być albo nie być Federacji a w każdym razie o rozwoju lub nie rozwoju.
To samo dotyczy
TVP Sport, które dzięki niemal heroicznej postawie
Kopcińskiego, zostało przekonane do współpracy. W wypadku
Telewizji Publicznej, jest to niemal cud.
Cudów za to nie ma w walce stacji o oglądającego programy sportowe widza.
Zarówno
KSW jak i
AoF walczą o to zaciekle. Jedna strona daje widzowi ofertę
MMA, druga zaś
K-1.
Obie idą niemal łeb w łeb, a przynajmniej tak wynika z naszych ustaleń i oglądalność każdej gali waha się od
100 tysięcy do
120 tysięcy na przestrzeni ostatniego roku.
Niewykluczone, że walka o
Pudzianowskiego w sportach walki pomiędzy
KSW a
AoF jest walką pomiędzy Polsatem a TVP o całkiem pokaźny tort w postaci gali np. w listopadzie 2009, którą obejrzą setki tysięcy widzów.
W tym kontekście pojedynek z gwiazdą programu reality show,
Marcinem Najmanem na zasadach
MMA, raczej w grę nie wchodzi, bo wątpliwe jest by
Mariusz, nie mierzył wyżej i pokonać chciał kogoś, kto niczego jeszcze nie zdobył w sportach walki a na dodatek jest debiutantem w tym sporcie.
Z kolei
Kopciński zaoferował
Pudzianowi walkę na zasadach
K-1, z kimś z czołówki krajowej tego sportu i w grę może wchodzić np.:
Łukasz Jarosz.
O ile
Pudzian nie przestraszy się groźnego strickera, to byłby godny rywal
"Dominatora". Rozważane są też nazwiska gwiazd z zagranicy.
W każdym razie,
wtorek 10 marca był pierwszym poważnym dniem bitwy pomiędzy prężnymi promotorami, którzy jak nam wiadomo nawet prywatnie się lubią i szanują, ale w interesach sentymentów niema. To stare wyświechtane hasło, tutaj pasuje jak ulał. Czekamy na kolejne doniesienia z frontu walki o
Pudziana.
źródło: fightsport.pl